Najwyższy czas dorosnąć

Jak dorośniesz to będziesz sobie robić, co chcesz – ręka do góry, kto nie słyszał tych słów z ust swoich rodziców. Dorośliśmy, a jednak wciąż czujemy, że na wiele rzeczy nie możemy sobie pozwolić. Czy to możliwe, żeby nas tak perfidnie okłamano? A może dowód osobisty, to jednak nie wszystko?

W dzisiejszym świecie nie brakuje Piotrusiów Panów. Piotrusi Pań też, rzecz jasna. Próbujemy zatrzymać czas w momencie, kiedy świat wydawał nam się prosty jak przysłowiowa konstrukcja cepa. A niestety, życie w Nibylandii nie zawsze tożsame jest z poczuciem prawdziwej wolności.

 

Dogonić marzenia

Spakować plecak i ruszyć autostopem do Szwajcarii, pływać nago w jeziorze, albo polecieć do Nowego Jorku po to, by posłuchać ulubionego utworu na żywo – marzenia mogą być różne. Jako dzieci myśleliśmy, że sięgniemy po nie w momencie, gdy tylko osiągniemy pełnoletność. Pełnoletność już jest, a lista rzeczy do spełnienia przed 30, 40, czy bardziej drastycznie, przed śmiercią, jedynie się wydłuża.

Nie wątpię, że są osoby, które awaryjnie wciąż mają spakowany plecak. Są jednak też takie, które chciałby go spakować, ale wciąż jeszcze czekają. Obserwują innych i snują własne plany, wypatrując idealnej godziny, dnia, roku. Być może właśnie dlatego, że mentalnie wciąż pozostają Piotrusiem Panem uwięzionym na Nibylandii.

 

Muzyka, która cichnie

Mimo, że czas na wyspie płynie wolniej, to jednak świat wokół niej się nie zatrzymuje. A moment, w którym się o tym przekonujemy, może się okazać wyjątkowo bolesny.
Ja to odczuwam za sprawą muzyki. Nic tak bowiem nie pozwala nam zatrzymać się w latach dziecięcych jak ona. Zwykle to, co słuchamy u progu dorosłości, wspominamy później z sentymentem. I właściwie nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie fakt, że muzyka pewnego dnia zaczyna cichnąć.

Muzycy się starzeją. Schodzą ze sceny tej artystycznej, a niektórzy nawet ze sceny życiowej. Wciąż możemy odtworzyć ich piosenki na płycie, to jednak mamy świadomość, że już nigdy nie usłyszymy tych dźwięków na żywo. Dźwięków, o których marzyliśmy w dzieciństwie wyobrażając sobie, jak w ich rytm szalejemy pod sceną. I to tylko dlatego, że baliśmy się opuścić swoją Nibylandię.

 

Może nie jest jeszcze za późno by kupić bilet? Wyciągnąć rękę po marzenia, choćby po to, by pewnego dnia nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.

 

Maja